Tia odsunęła się na krok, wytarła
zasmarkany nos o chusteczkę i usiadła na ławce. Rahn nie wiedział
co powiedzieć, usiadł tylko przy przyjaciółce i wpatrywał się w
nią. Tie znał od dziecka, wiedzieli o sobie wszystko. Wiele razy
znajomi zgrywali się z ich „przyjaźni”, jednak ani Rahn, ani
Tia nic sobie z tego nie robili. Rahn jednak czuł do dziewczyny coś
więcej niż tylko koleżeństwo, była częścią jego życia, w
zasadzie była od zawsze. W przeszłości zdarzało się, że
podchodził pod jej okno z kwiatkami, jednak nigdy nie miał na tyle
odwagi, żeby zakrzyczeć czy coś zaśpiewać. Sytuacje takie zwykle
kończyły się zostawieniem podarunku pod oknem i odejściu. Tia
nigdy nie wiedziała kto zostawia jej polne kwiaty nocami, Rahn też
się do tego nigdy nie przyznał. Jednak teraz gdy byli starsi nie
było to ważne, wiedzieli oboje że mogą na siebie liczyć.
Rahn przytulił dziewczynę.
- Nie był Ciebie wart, uśmiechnij się – próbował pocieszyć ją Rahn
- Nie był Ciebie wart, uśmiechnij się – próbował pocieszyć ją Rahn
Tia spojrzała na niego, uśmiechnęła,
uspokoiła i przetarła oczy. Podjechał pociąg, trzeba było się
zbierać. Oboje wsiedli i kupili bilety, w przedziale byli sami. Tia
zmęczona płakaniem zasnęła Rahnowi na kolanach. Przeleżała tak
całą podróż, pociągając na nosie przez całą drogę. Wysiedli
w stolicy i pieszo ruszyli do akademika. Tia nic nie mówiła, Rahn
przez całą drogę opowiadał jej śmieszne anegdotki z akademika.
Co chwilę na twarzy dziewczyny pojawiał się uśmiech.
- Dzięki Rahn – powiedziała Tia żegnając się z nim przez drzwiami od akademika – trzymaj się
- Ty też, jak będziesz potrzebować pomocy to napis
- Ok, pa
- Dzięki Rahn – powiedziała Tia żegnając się z nim przez drzwiami od akademika – trzymaj się
- Ty też, jak będziesz potrzebować pomocy to napis
- Ok, pa
Rahn ruszył w swoją stronę. W
pokoju siedział Ghor, programował coś na zaliczenie.
- Yo – powiedział wpatrując się monitor – jak weekend?
- Pełen niespodzianek – odpowiedział Rahn
- U mnie też, ten jebany program nie chce się skompilować...
- No widzisz, a ja na przykład dowiedziałem się że Tia zerwała ze swoim lalusiem.
- Czyli możesz zarywać – wyśmiał go współlokator
- Yo – powiedział wpatrując się monitor – jak weekend?
- Pełen niespodzianek – odpowiedział Rahn
- U mnie też, ten jebany program nie chce się skompilować...
- No widzisz, a ja na przykład dowiedziałem się że Tia zerwała ze swoim lalusiem.
- Czyli możesz zarywać – wyśmiał go współlokator
Rahn go uderzył.
- No bo wiesz, Tia ma koleżanki, fajne koleżanki. Będzie je zapraszać i wtedy my też może poznamy kogoś fajnego.
- Ta, tobie przydała by się taka niewidoma i bez mózgu – zaśmiał się Rahn
- A spierdalaj – uśmiechnął się Ghor wpatrując się dalej w swoje zadanie.
- No bo wiesz, Tia ma koleżanki, fajne koleżanki. Będzie je zapraszać i wtedy my też może poznamy kogoś fajnego.
- Ta, tobie przydała by się taka niewidoma i bez mózgu – zaśmiał się Rahn
- A spierdalaj – uśmiechnął się Ghor wpatrując się dalej w swoje zadanie.
Rahn rozpakował się, wyjął notatki
matki i studiował je na łóżku. Ghor wpadł w trans
programistyczny, więc nie wiedział co się wokoło niego dzieje.
Remeden pół nocy spędził nad zaklęciami sfery wody i powietrza.
Powtarzając w myślach formuły i wymachując w powietrzu gesty.
Ghor skończył, o dziwo nie zauważył dziwnych notatek Rahna, był
już zbyt zmęczony by w ogóle myśleć. Przebrał się i bezwładnie
runął na łóżko. Rahn siedział trochę dłużej, powtarzając
gesty i zapamiętując wszystko. Pod koniec spakował notatki i
położył się. Zasypiając myślał nie tylko o magii i formułach,
ale także o Tii i ich „przyjaźni”.
Następne dni mijały dość szybko –
zajęcia przez cały dzień, przygotowanie na następny, trochę
nauki magii. Odwiedził też Tie kilka razy, dziewczyna była raczej
w dołku, próbowała znaleźć sobie zajęcie i nie myśleć o
niczym. Jednak wizyty Rahna zawsze wprawiały ją w dobry nastrój.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz