poniedziałek, 30 kwietnia 2012


Tia odsunęła się na krok, wytarła zasmarkany nos o chusteczkę i usiadła na ławce. Rahn nie wiedział co powiedzieć, usiadł tylko przy przyjaciółce i wpatrywał się w nią. Tie znał od dziecka, wiedzieli o sobie wszystko. Wiele razy znajomi zgrywali się z ich „przyjaźni”, jednak ani Rahn, ani Tia nic sobie z tego nie robili. Rahn jednak czuł do dziewczyny coś więcej niż tylko koleżeństwo, była częścią jego życia, w zasadzie była od zawsze. W przeszłości zdarzało się, że podchodził pod jej okno z kwiatkami, jednak nigdy nie miał na tyle odwagi, żeby zakrzyczeć czy coś zaśpiewać. Sytuacje takie zwykle kończyły się zostawieniem podarunku pod oknem i odejściu. Tia nigdy nie wiedziała kto zostawia jej polne kwiaty nocami, Rahn też się do tego nigdy nie przyznał. Jednak teraz gdy byli starsi nie było to ważne, wiedzieli oboje że mogą na siebie liczyć.
Rahn przytulił dziewczynę.
- Nie był Ciebie wart, uśmiechnij się – próbował pocieszyć ją Rahn
Tia spojrzała na niego, uśmiechnęła, uspokoiła i przetarła oczy. Podjechał pociąg, trzeba było się zbierać. Oboje wsiedli i kupili bilety, w przedziale byli sami. Tia zmęczona płakaniem zasnęła Rahnowi na kolanach. Przeleżała tak całą podróż, pociągając na nosie przez całą drogę. Wysiedli w stolicy i pieszo ruszyli do akademika. Tia nic nie mówiła, Rahn przez całą drogę opowiadał jej śmieszne anegdotki z akademika. Co chwilę na twarzy dziewczyny pojawiał się uśmiech.
- Dzięki Rahn – powiedziała Tia żegnając się z nim przez drzwiami od akademika – trzymaj się
- Ty też, jak będziesz potrzebować pomocy to napis
- Ok, pa
Rahn ruszył w swoją stronę. W pokoju siedział Ghor, programował coś na zaliczenie.
- Yo – powiedział wpatrując się monitor – jak weekend?
- Pełen niespodzianek – odpowiedział Rahn
- U mnie też, ten jebany program nie chce się skompilować...
- No widzisz, a ja na przykład dowiedziałem się że Tia zerwała ze swoim lalusiem.
- Czyli możesz zarywać – wyśmiał go współlokator
Rahn go uderzył.
- No bo wiesz, Tia ma koleżanki, fajne koleżanki. Będzie je zapraszać i wtedy my też może poznamy kogoś fajnego.
- Ta, tobie przydała by się taka niewidoma i bez mózgu – zaśmiał się Rahn
- A spierdalaj – uśmiechnął się Ghor wpatrując się dalej w swoje zadanie.
Rahn rozpakował się, wyjął notatki matki i studiował je na łóżku. Ghor wpadł w trans programistyczny, więc nie wiedział co się wokoło niego dzieje. Remeden pół nocy spędził nad zaklęciami sfery wody i powietrza. Powtarzając w myślach formuły i wymachując w powietrzu gesty. Ghor skończył, o dziwo nie zauważył dziwnych notatek Rahna, był już zbyt zmęczony by w ogóle myśleć. Przebrał się i bezwładnie runął na łóżko. Rahn siedział trochę dłużej, powtarzając gesty i zapamiętując wszystko. Pod koniec spakował notatki i położył się. Zasypiając myślał nie tylko o magii i formułach, ale także o Tii i ich „przyjaźni”.
Następne dni mijały dość szybko – zajęcia przez cały dzień, przygotowanie na następny, trochę nauki magii. Odwiedził też Tie kilka razy, dziewczyna była raczej w dołku, próbowała znaleźć sobie zajęcie i nie myśleć o niczym. Jednak wizyty Rahna zawsze wprawiały ją w dobry nastrój.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz