środa, 11 kwietnia 2012

Następnego ranka wypadała sobota, Rahn spał do południa. Ghor pojechał do domu na weekend, więc w pokoju nie było nikogo, w kącie stała tylko pusta klatka. Rahn postanowił zadzwonić do matki i opowiedzieć o zniknięciu kruka. Wykręcił numer i czekaj na odpowiedź.
- Hallo, Rahn?
- Tak mamo, jak tam na wakacjach.
- Fajnie, wiesz właśnie chodzimy z ciotką po galerii, kupiłam sobie takie ładne butki. A co u Ciebie na uczelni?
- U mnie dobrze, jakoś daję radę. Gorzej, bo Valer wyleciał jakieś dwa dni temu w nocy i nie ma go do teraz.
- Co? - głos matki stał się jakiś zaniepokojony
- No normalnie wypuściłem go i już nie wrócił.
W słuchawce usłyszał jak matka rozmawia po ciuchu z ciotką o tym, że może być już namierzony, przez "nich".
- Wiesz co kochanie, siedź tam gdzie jesteś, będę za chwilę u Ciebie.
- Ale jak to będziesz? Nie jesteś w Niko?
- Eeeee.... Nie, jestem w stolicy. Będę za jakiś czas.
- Ty nigdy u mnie nie byłaś, nie?
- Noo.. nie, ale nie martw się jakoś sobie dam radę.
- Ok, pokój 444, ul. Akademicka 300...
- Dobrze to już jedziemy.
Wydawało się to dziwne, ale skoro matka z ciotką chciały wpaść to w porządku. Rahn pozgarniał trochę w pokoju, żeby nie narazić się na teksty w stylu "Olaboga jaki tu bałagan", zrobił sobie kanapki i czekał. Nie zdążył zjeść nawet jednej gdy do pokoju ktoś zapukał.
- Proszę - krzyknął Rahn
Do pokoju weszła matka i ciotka, ale tym razem wyglądały inaczej, wokół ich ciał unosiła się błękitna poświata.
- Cześć Wam, chcecie kanapkę?
- Cześć - odpowiedziała matka, przytulając się do syna, zauważyła jednak szybko złote oczy, spochmurniała i usiadła na łóżku - te złote oczy też masz od dwóch dni, tak?
- To chyba dobrze, że pieczęć pękła? - zapytała ciotka
- Na pewno nie dla nas, jeśli zwiadowcy się dowiedzieli to mogli po kogoś wysłać.
- Co ty, ludzie też czasem mają swoje przebłyski mocy, może go jeszcze nie znaleźli...
Rahn wsłuchiwał się w rozmowę, ale nie miał pojęcia o czym rozmawiają.
- Jeżeli my będziemy przy nim to może go nie namierzą, nasze aury są mocniejsze, chyba że nauczy się jakoś przechodzić między poziomami - zasugerowała matka Rahna - nie może również używać sulfurusa, to zwabi ich jak ćmy do ognia
- O ile rzeczywiście złączył się z nim ponownie - zasugerowała ciotka
- Musiało się tak stać, kruk odzyskał świadomość, dlatego nie wraca. Nie widziałam nigdzie potężnej aury, więc musi być w nim - mówiła matka pokazując na Rahna
On sam zastanawiał się o jakie poziomy może chodzić, co to jest sulfurus i  dlaczego Valer miał "odzyskać świadomość".
- Wytłumaczycie mi o czym rozmawiacie? - zapytał nieśmiało
- Pierwsze musimy mieć pewność, że nie jesteś śledzony, musimy znaleźć jakiś obszar ciszy, i tam Ci wszystko wytłumaczymy - odpowiedziała matka - na razie musisz wiedzieć, że jeżeli nie uda nam się zataić Twojej mocy, to skończy się twoje życie na ziemi.
To zabrzmiało groźnie, Rahn nie zamierzał umierać, ale jaka moc? O co chodzi do cholery?
- Masz Rahn jakieś czarne okulary? - zapytała ciotka
- No, Ghor ma, ale chyba nie będzie miał nic przeciwko jak sobie pożyczę.
- To zakładaj - nikt postronny nie może wiedzieć o twoim dziwnym kolorze oczu, spakuj dużo ubrań, wyjeżdżamy do domu
- No dobra - odpowiedział Rahn - to czekajcie chwilkę
Rahn spakował się dość szybko, założył okulary i wszyscy wyszli z pokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz