- Co, o czym ty gadasz? - pytał zdziwiony Rahn
- To, że nie jesteś moim dzieckiem, nie znam twoich rodziców i już nie poznasz...
- Ale te wszystkie opowieści o moim ojcu, o tym jakim wspaniałym był człowiekiem?
- To wszystko bajki, dla twojego dobra - próbowała tłumaczyć się matka
- Jakiego dobra - krzyczał przez łzy Rahn - ukrywałaś przede mną prawdę! Data urodzin i miejsce pewnie też są sfabrykowane na potrzeby adopcji?
- No właśnie nie było żadnej adopcji - mówiła matka ze spuszczoną głową - znalazłam Cię właśnie w tym miejscu.
- Ale jak to znalazłaś? Jak moja poprzednia matka mogła mnie tu zostawić?
- Sęk w tym, że zrobiła to dla twojego dobra, tak przypuszczam - odpowiadała przez łzy - i tak mi nie uwierzysz jaka jest prawda.
Rahn nie mógł patrzyć na płaczącą matkę, podszedł do niej i mocno ją przytulił.
- Wybacz, nie miałam wyboru, jeżeli ktoś by się dowiedział kim jesteś zabiliby nas - mówiła po cichu
- Czy za przygarnięcie dziecka jest taka straszna kara?
- Nie, ale za przygarnięcie remedara tak.
- Kogo? - zapytał Rahn pierwszy raz słysząc takie słowo
- Jesteś remedarem Rahn, spadkobiercą swojej rasy, możliwe że jedynym z nielicznych żyjących jako wolna osoba.
Rahn nie bardzo wiedział o co zapytać, może pominęła go jakaś lekcja historii, może jest dzieckiem ocalałym po jakiejś wojnie, ale z tego co pamiętał, jego kraj nie prowadził żadnej już od przynajmniej 50 lat.
- Nasz kraj prowadził wojnę z remedarami?
Matka popatrzyła na niego.
- Nic nie rozumiesz Rahn, ani ja ani ty nie jesteśmy ludźmi z definicji jakie znasz.
W to już nie było tak łatwo uwierzyć. Rahn miał mętlik w głowie, przecież, jak nie mógł być człowiekiem?
- O nie, nie... Chcesz mi wmówić, że przylecieliśmy z kosmosu? - śmiał się zdesperowany Rahn
- Nie, jesteśmy z wymiaru równoległego, ja jestem z kasty maginów, w chwili obecnej to nasza rasa trzyma twoją pod niewolą
- Czyli jesteś moim wrogiem? - zapytał nieśmiało Rahn
- Nie, nie interesują mnie interesy i żądze mojej rasy, dlatego mieszkam na ziemi, z dala od nich wszystkich.
- Więc dlatego przygarnęłaś remedera?
- Przygarnęłam Cię gdyż ja zawsze byłam po waszej stronie, wierz lub nie, ale to wasza rasa, mogła by zmieść moją z powierzchni planety w jeden dzień.
- Dlaczego się tak nie stało?
- Bo widzisz remederzy stoją po stronie harmonii. Są jak gdyby strażnikami przepływu.
- Przepływu czego? - zapytał Rahn
- Mocy magicznej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz