- Bierzesz Valera do akademika?
- Tak, moja matka wyjeżdża na jakiś czas, a nie mamy go komu zostawić
- Pociąg osobowy do Terrk odjedzie z toru pierwszego przy peronie pierwszym - oznajmił megafon
Dziewczyna podniosła zasłonę na klatce i przywitała się z krukiem. Jako dobra przyjaciółka Rahna miała z ptakiem wiele miłych wspomnień. Po jakimś czasie przyjechał pociąg. Weszli do środka, kupili bilety i usiedli w wolnym przedziale. Podróż trwała długo ale miło. Oboje wspominali stare czasy: zabawy w chowanego po ciemku ze znajomymi, wspólne wypady na ogniska i żaglówki.
Była późna jesień toteż po wyjściu z pociągu powitał ich wiatr piasku i liści. Akademiki był blisko, po pięciu minutach każdy był w swoim akademiku.
Ghor był już na miejscu.
- Cześć Ghor
- Cześć, przywiozłeś tego ptaka?
- Tak, jest w klatce - powiedział podnosząc zasłonkę
- Jakie bydle, ale jaki śliczny - uśmiechnął się współlokator - jak ma na imię
- Valer, tylko uważaj bo dziobie jak kogoś nie zna
- Ok, nie będę wkładał mu paców tam gdzie nie trzeba - po czym się zaśmiał
Rahn rozpakował się, a zajęło mu to trochę. Nakarmił Valera i usiadł do pisania sprawozdania. Nie trwało to jednak długo, wkrótce przyszli znajomi i wyciągnęli go na piwo do baru. Po kilku godzinach wrócił zmęczony i pijany. Zasnął.
Dzisiejszy sen nie był jednak taki jakie zwykle śnił poza domem. W śnie tym gonił za kimś otoczony kolorowymi płomieniami, w tle odzywały się głosu różnych ludzi szepczących do niego w dziwnym języku. Było to inne od widoku martwych osób, ale równie dziwne. Spał dobrze tej nocy, rano obudził się na zajęcia wcześniej aby wypościć na chwile Valera. Ptak ochoczo wszedł mu na przedramię i wyleciał przez okno. Po kilku chwilach wrócił, ale nie był już tak chętny aby wrócić do zamknięcia.
- No Valer nie rób scen - uśmiechnął się do niego Rahn, próbując zagonić ptaka do klatki
W końcu chwycił go i dopiął swego.
Po szybkim prysznicu oraz śniadaniu dla siebie i kruka. Wyszedł na zajęcia. Na uczelni czas rządził się swoimi prawami. Wszelkie porównania nie były w stanie określić ile tak na prawdę trwa trzy godzinny wykład. A usypiający prowadzący bardziej nadawał by się do czytania książek dzieciom w przedszkolu, aby one poszły spać. Później ćwiczenia, przy których mózg eksplodował i laboratoria na których nic nie działało jak potrzeba, w tym przypadku komputery starej daty. O dziwo podobnie wyglądał każdy dzień, uczelnia ścisła, kierunek informatyka, czyli elektronika, programowanie i matematyka. Wszystko to dawało w kość, ale trzeba z czegoś żyć. Wieczorem zmęczony Rahn przyszedł do akademika, aby przeczytać kilka instrukcji na następny dzień i ponapierdalać w jakieś planszówki ze znajomymi. Tak mijały tygodnie.
Dzisiejszy sen nie był jednak taki jakie zwykle śnił poza domem. W śnie tym gonił za kimś otoczony kolorowymi płomieniami, w tle odzywały się głosu różnych ludzi szepczących do niego w dziwnym języku. Było to inne od widoku martwych osób, ale równie dziwne. Spał dobrze tej nocy, rano obudził się na zajęcia wcześniej aby wypościć na chwile Valera. Ptak ochoczo wszedł mu na przedramię i wyleciał przez okno. Po kilku chwilach wrócił, ale nie był już tak chętny aby wrócić do zamknięcia.
- No Valer nie rób scen - uśmiechnął się do niego Rahn, próbując zagonić ptaka do klatki
W końcu chwycił go i dopiął swego.
Po szybkim prysznicu oraz śniadaniu dla siebie i kruka. Wyszedł na zajęcia. Na uczelni czas rządził się swoimi prawami. Wszelkie porównania nie były w stanie określić ile tak na prawdę trwa trzy godzinny wykład. A usypiający prowadzący bardziej nadawał by się do czytania książek dzieciom w przedszkolu, aby one poszły spać. Później ćwiczenia, przy których mózg eksplodował i laboratoria na których nic nie działało jak potrzeba, w tym przypadku komputery starej daty. O dziwo podobnie wyglądał każdy dzień, uczelnia ścisła, kierunek informatyka, czyli elektronika, programowanie i matematyka. Wszystko to dawało w kość, ale trzeba z czegoś żyć. Wieczorem zmęczony Rahn przyszedł do akademika, aby przeczytać kilka instrukcji na następny dzień i ponapierdalać w jakieś planszówki ze znajomymi. Tak mijały tygodnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz